Nard i biblijne olejki
/
/
Nard i biblijne olejki
Olejek nardowy, różany, olejek Marii Magdaleny, czysty nard, pure nard. Za dolara, za sto... Coś tu śmierdzi! I chyba nie jest to nard!

Nard i biblijne olejki

To było nasze marzenie! Odtworzyć mieszankę biblijnych perfum, dowiedzieć się, jak pachniał nard. Kiedy wreszcie udało nam się zdobyć i połączyć wszystkie składniki, byliśmy zaskoczeni! Wy też będziecie!

NA POCZĄTKU… BYŁ NARD!
To była miłość od pierwszego wejrzenia: Jerozolima, miasto święte, miasto pokoju, miasto zapachów! Wąskie, kamienne uliczki, miliony przypraw, aromaty kadzideł i święte oleje, które chrześcijanie Wschodu wylewają obficie w świętych miejscach. Na straganach przy Bazylice Grobu Pańskiego arabscy sklepikarze przekrzykują tłumy pielgrzymów: “Good price for you, my friend!” Olejek nardowy, różany, olejek Marii Magdaleny, czysty nard, pure nard. Za dolara, za sto. Jest tylko jeden problem. Który z nich jest prawdziwy? Chcemy wierzyć, że skoro Maria z Betani wylała na Jezusa funt szlachetnego i tak drogocennego olejku, że gest ten wywołał niemało kontrowersji na kartach Pisma Świętego, to ten prawdziwy nard musi być drogi. Sto dolarów za litr? Za mało!

Olejek nardowy, różany, olejek Marii Magdaleny, czysty nard, pure nard. Za dolara, za sto... Coś tu śmierdzi! I chyba nie jest to nard!

TAM, GDZIE ROŚNIE NARD
Wystarczy wyklikać w internecie oryginalną nazwę nardu: nardostachys jatamansi, by dowiedzieć się, czego szukamy. Nard to mała roślinka o kruchych, mikroskopijnych kwiatach. Ile płatków trzeba na stworzenie olejku, skoro nieco większa gabarytowo róża potrzebuje aż tonę kwiatów na jedną 200ml butelkę? Nic dziwnego, że z powodu nadmiernej eksploatacji, gatunek uznawany jest za krytycznie zagrożony w skali globalnej, a olejek nardowy częściej niż z kwiatów, pobiera się z korzenia. Nard rośnie wyłącznie w Himalajach, na obszarze Indii, Nepalu i Chin. Stamtąd też był transportowany do Jerozolimy w Starożytności. Stamtąd też leciał samolotem do naszego laboratorium. I jakie było nasze zdziwienie, kiedy po odkręceniu butelki okazało się…. że tak jakby, nie o taki aromat nam chodziło! Intensywny, mocno ziołowy, bliźniaczo podobny do swej kuzynki waleriany. Nie chce nam się wierzyć, że zapach, którym zachwycali się Starożytni, był aż tak… oryginalny! Wracamy do Jeruzalem!

PURE NARD
Przy murach obronnych Jerozolimy, w wąskim magazynie wciśnietym między zamknięte bramy, rozpoznajemy szyld najsłynniejszego producenta “czystych nardów” na Bliskim Wschodzie. Prócz malutkich buteleczek po dolarze, pomieszczenie wypełniają baniaki litrowe, karnistry pięciolitrowe i większe. Producent nie przerywając swej pracy polegającej na rozcieńczaniu olejków, już od wejścia zachwala swój produkt, że najczystszy nard, pure nard. Stajemy troszkę zdezorientowani. Jak czysty nard, skoro mieszany w baniaku z oliwą Bóg wie jakiego pochodzenia? Sprzedawca nie daje jednak za wygraną: Prawdziwny nard, z samego Jeruzalem!

-Przecież nard nie rośnie w Ziemi Świętej – tłumaczymy, gdy ów, lekko zbity z tropu, przyznaje z uśmiechem, że faktycznie, prawda jest nieco inna. Sprowadza swój zapach z Francji. Sztuczny, nie naturalny. I nie wie, czy faktycznie taki, który do nardu przystaje, ale od dwudziestu lat sprzedaje wszystkim pielgrzymującym do Ziemii Świętej chrześcijanom tę kompozycję jako czysty nard i musi przyznać, że idzie jak ciepłe bułeczki.

PIEŚŃ NAD PIEŚNIAMI
Wracamy niepocieszeni. Może nard pachniał kiedyś inaczej, a teraz nikt nie pamięta pradawnej receptury. Albo inaczej pachniał dla ludzi, którzy przez kilka lat żyli w ciągłej drodze, brudni i bezdomni. Kolejna opcja: ktoś się pomylił. Może ewangelista średnio ogarniał temat kosmetyków. I wcale to co Maria w Betani wylała na Chrystusa na kilka dni przed Jego śmiercią nie było nardem, ale innym aromatem. Albo nardem z mieszaniną innych perfum, tak jak opisuje to Biblia. W Pieśni nad Pieśniami Oblubienica wylewa na Oblubieńca kompozycję nardu, mirry, róży i drzew żywicznych. A ponieważ zdążyliśmy już w międzyczasie odkryć, że nard jest doskonałą bazą, która pożycza zapachy od innych i wydobywa z nich to, co najpiękniejsze – ta koncepcja wydała nam się najabrdziej interesująca. Pędzimy do laboratorium!

Kilkadziesiąt próbek później trzymaliśmy już nasz nowy produkt: olejek nardowy w wersji Pieśni nad Pieśniami. Jak pachnie? Obłędnie! I faktycznie ma w sobie coś z Jeruzalem! Nasze małe, biblijne SPA! Mirra, róża z Damaszku i naturalny nard! Dokładkie tak, jak opisuje to król Salomon.

Jeśli chcecie poczuć jak pachnie nard w wersji Song of Songs, możecie go zamówić w sklepiku na naszej stronie: NARD Song of Songs.

Ale… dla wszystkich, którzy są ciekawi jak pachnie nard w swojej naturalnej, niezmiennej formie, zostawiamy mały flakonik na naszej stronie: OLEJEK NARDOWY

Oryginalne olejki tylko DAYENU DESIGN

Udostępnij post

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz szukaną frazę i naciśnij Enter

Twój koszyk

Brak produktów w koszyku.

WITAMY NA STRONIE SKLEPU z najfajniejszymi
gadżetami chrześcijańskimi na świecie!

Zanim zaczniesz się cieszyć szałem zakupów i designem nie z tej ziemi, chcemy Cię poinformować, że w związku z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określanych jako „RODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”), wprowadziliśmy zmiany w naszym Regulaminie i Polityce Prywatności. Jeśli chcesz się z nim zapoznać, możliwe jest to TUTAJ.