03 Kwi

O nierozumni!

Nie wiem, czy uczniowie idący do Emaus śmieszą teraz inne dzieciaki tak jak śmieszyli mnie w wieku 5 lat, ale… czujecie to?

Zmartwychwstanie, największy show historii, przełom w dziejach świata, a Jezus zamiast w wielkiej smudze światła i szatach lśniących tak, co by żaden nawet najlepszy sukiennik Palestyny wybielić nie zdołał – paraduje w przebraniu ogrodnika albo włóczęgi i robiąc Swym uczniom lekkie Prima Aprilis nabiera ich na każdym kroku. Zawsze, tuż po tym, gdy tamci kompletnie już zdołają się skompromitować. Wtedy Pan – założę się, choć żadne wzmianki w Piśmie o tym nie wspominają – wyskakuje z rozbrajającym uśmiechem lekkiej Epifanii w stylu „Tarram!…” tylko po to, by móc raz jeszcze całym Sobą powiedzieć: „I tak Was kocham, kocham, kocham.”

Emmaus_lg

Droga do Emaus. Co my tu mamy? Dwójka uciekinierów pryska z miejsca zdarzenia, intensywnie kombinując jakby nie zostać wpisanym w zgraję proroka z Nazaretu.

I nagle przyłącza się do nich Jezus. Nie z wymówkami czy z naganą – ale z troską: „O czym rozprawiacie? Co was tak dręczy?” Parę godzin wcześniej z tym samym pytaniem zwraca się do Marii Magdaleny: „Dlaczego płaczesz?”
Ale co ktoś obcy i daleki może o tym wiedzieć? Co może wiedzieć o cierpieniu? O tym, jak ja cierpię. Nawet Bóg nie wie… Myśmy się spodziewali, mieliśmy swój plan na życie, a teraz – ruina.

I jeszcze jakiś kretyn pyta się co się stało.

LEKKODUCH jeden.

16a-Noli_me_tangere

Kleofas nie wytrzymuje: „Co się stało? Co się stało? Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało”. To chyba jedno z największych faux pas i najbardziej żenująca pomyłka w historii.

Ale zamiast poczuć się urażonym, Jezus idąc za nimi z przebitymi stopami przez te 11 kilometrów, cierpliwie podejmuje temat: „NO CÓŻ TAKIEGO?” Co takiego mogło się stać, by pozbawić ciebie nadziei? Ciebie, który pod krzyż wysłałeś żonę, a sam kryłeś się jak Adam w raju próbując zakryć swą nagość? Bo chyba jest coś, czego nie rozumiesz, co nie pozwala ci uwierzyć w Pisma, które nieustannie się spełniają. Bóg działa do tej pory i Ja działam. Uwierz, że Ja żyję. Problemem nie jest cierpienie Mesjasza ani brak trupa. To co wydaje się tobie totalną porażką, okazuje się absolutnym tryumfem. Tak działa Bóg.

Więc tu powinien paść rozkaz w stylu: „Szeregowy, wróć! Nawróć się! Wracaj do Jeruzalem!”

Ale zamiast tego Pan oferuje mniej dosłowne i zupełnie niespektakularne „pałanie serca”.

Bo w tej drodze to my musimy sami Go przymusić, aby wszedł do naszych ciemności, by zajął miejsce przy naszym stole i pozwolił poznać się przez Pisma i przez łamanie chleba. Nie dlatego, że On nam każe, ale dlatego że sami nie potrafimy już inaczej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udowodnij, że jesteś człowiekiem - przepisz tekst z obrazka

Please type the characters of this captcha image in the input box